Nocą rządzą mną koszmary

Koniec drugiej wojny światowej  położył kres istnieniu niemieckich obozów koncentracyjnych i przyniósł wolność więźniom  Powojenna rzeczywistość okazała się bardzo trudna, bo ciężko było im przystosować się do funkcjonowania w społeczeństwie mając bagaż doświadczeń obozowych.

Przeżycia obozowe odciskały trwałe piętno na dalszym życiu byłych więźniów. Wielu z nich cierpiało na zespół zaburzeń psychicznych określany mianem KZ-syndromu. O przytłaczającym ciężarze obozowych doświadczeń potrafili mówić dopiero po kilku lub kilkunastu latach, a niektórzy nie byli w stanie opowiedzieć o nich nigdy – trauma okazywała się zbyt głęboka i zbyt trudna do werbalizacji. Dotyczyło to zwłaszcza dramatycznych przypadków demoralizacji oraz wykorzystywania nieletnich przez więźniów funkcyjnych.

Oprócz następstw psychicznych występowały również poważne konsekwencje fizyczne. Wielu młodocianych więźniów opuszczało obozy z trwałymi uszkodzeniami ciała oraz długotrwałymi problemami zdrowotnymi, które wpływały na całe ich dalsze życie.

Historia obozu Stutthof to nie tylko „historia dorosłych” więźniów, to też historia małoletnich – skazanych na wyniszczenie. Każde z tych dzieci zasługuje na naszą pamięć, bo kiedy my pamiętamy ONI wciąż są z nami.

Mieczysław Plaga, były 17. letni więzień obozu Stutthof
Zostały wspomnienia. Są noce, że śni mi się obóz, śnią mi się wszystkie przejścia. Wstaję, jestem mokry, bardzo często mi się to zdarza i zostanie mi do śmierci.
Chaim Kozienicki, były 16. letni więzień obozu Stutthof
W ciągu dnia, mimo tych przerażających wspomnień funkcjonuję całkiem normalnie. Nocą jednak rządzą mną koszmary, nad którymi nie mam żadnej kontroli, które spowodowały u mnie głębokie zaburzenia emocjonalne.Całą swą istotą starałem się zwalczyć tę nieznośną sytuację, ale nie odniosłem większego sukcesu. Rzeczywistość zmusiła mnie w końcu do zaakceptowania tej dziwnej sytuacji. Doszedłem do pewnego prostego wniosku, który równocześnie jest bardzo skomplikowany: że żyję w dwóch światach - świecie nocy i w świecie dnia. Dojście do tego wniosku i zaakceptowanie go zajęło mi lata.
Kazimierz Kobierski, były 15. letni więzień obozu Stutthof
w 32. roku życia straciłem całe uzębienie. Od tego czasu posługuję się protezami. Nie ma siły, która mogłaby wyrównać krzywdy, jakich doznałem w swoim życiu. Pozostał mi uraz psychiczny. Kiedy widzę w telewizji jak pokazują obozy koncentracyjne, łapie mnie niezależny ode mnie spazm. Wyciska łzy i zatyka krtań. Nieraz się zastanawiam, w jaki sposób człowiek przeżył, dlaczego?

Pamięci wszystkich młodocianych więźniów obozu Stutthof.

Przewijanie do góry