Nocą rządzą mną koszmary
Koniec drugiej wojny światowej położył kres istnieniu niemieckich obozów koncentracyjnych i przyniósł wolność więźniom Powojenna rzeczywistość okazała się bardzo trudna, bo ciężko było im przystosować się do funkcjonowania w społeczeństwie mając bagaż doświadczeń obozowych.
Przeżycia obozowe odciskały trwałe piętno na dalszym życiu byłych więźniów. Wielu z nich cierpiało na zespół zaburzeń psychicznych określany mianem KZ-syndromu. O przytłaczającym ciężarze obozowych doświadczeń potrafili mówić dopiero po kilku lub kilkunastu latach, a niektórzy nie byli w stanie opowiedzieć o nich nigdy – trauma okazywała się zbyt głęboka i zbyt trudna do werbalizacji. Dotyczyło to zwłaszcza dramatycznych przypadków demoralizacji oraz wykorzystywania nieletnich przez więźniów funkcyjnych.
Oprócz następstw psychicznych występowały również poważne konsekwencje fizyczne. Wielu młodocianych więźniów opuszczało obozy z trwałymi uszkodzeniami ciała oraz długotrwałymi problemami zdrowotnymi, które wpływały na całe ich dalsze życie.
Historia obozu Stutthof to nie tylko „historia dorosłych” więźniów, to też historia małoletnich – skazanych na wyniszczenie. Każde z tych dzieci zasługuje na naszą pamięć, bo kiedy my pamiętamy ONI wciąż są z nami.
Pamięci wszystkich młodocianych więźniów obozu Stutthof.