„Jeden drugiemu pomagał”

Dzieci uwięzione w obozie cierpiały nie tylko fizycznie – traciły to, co w życiu dziecka najważniejsze: dzieciństwo, poczucie bezpieczeństwa i miłość. Zostały pozbawione zabawek, przyjaciół oraz możliwości nauki, a ich świat ograniczał się do drutów kolczastych, krzyków, głodu i wszechobecnej śmierci. Dzieci obozowe przestawały się uśmiechać – zbyt wcześnie dorastały i musiały stawić czoła brutalnej rzeczywistości.

W tych nieludzkich warunkach nieoceniona była pomoc niesiona najmłodszym przez dorosłych więźniów. W miarę możliwości opiekowali się dziećmi, dzieląc się skromnymi racjami żywnościowymi oraz pomagając im w wykonywaniu pracy.

W jednym z baraków na terenie Starego Obozu przebywały dzieci odebrane matkom oraz kobiety z niemowlętami urodzonymi w obozie. Mimo obowiązującego zakazu wstępu do tego bloku dzieci zostały objęte opieką więźniarek z części kobiecej, między innymi Heleny Chrzanowskiej i Heleny Gwiazy. Kobiety dostarczały im przede wszystkim żywność, oddając własne dodatkowe porcje, a także pomagały zdobyć odzież i bieliznę z obozowej pralni. Potajemnie przemycały również wykonane przez więźniarki lalki, piłki i inne zabawki, które przynosiły dzieciom chwilę radości i zapomnienia.

Do obozu trafiło wiele dzieci, które nie zdążyły ukończyć szkoły powszechnej. W 1944 roku kilka więźniarek–nauczycielek, wśród nich Halina Strzelecka, Helena Jarocka oraz Waleria Felchnerowska, podjęło się prowadzenia tajnego nauczania języka polskiego, historii i matematyki. Zajęcia te przeznaczone były dla dziewcząt i odbywały się wieczorami w barakach lub podczas przemarszów po obozowej ulicy.

Maskotka dziecięca (Ziory Muzeum Stutthof)
Rysunek wykonany dla Heleny Gwiazdy przez dzieci białoruskie osadzone w obozie (Ziory Muzeum Stutthof)
Przewijanie do góry